Kiedyś (A long time ago in a galaxy far, far away…)Wystawiony język , już zapomniałem kiedy to było , zdaje się późne lata 90 ubiegłego stulecia albo wczesne lata wieku XXI... wpadł mi w ręce stary poczciwy amplituner Radmor 5102-TE. Jedyne co w nim działało to jeden kanał wzmacniacza m.cz, ogólny stan? opłakany. Ktoś wcześniej pozbawił go płytek tunera FM oraz stereo dekodera. Jednym słowem wszystkiego co znajdowało sie na górnym chasis i łatwo dało się to wyciągnąć przy pomocy śrubokręta. Jako że chyba od zawsze byłem miłośnikiem wszelkiego grającego sprzętu z napisem Made in Poland postanowiłem w miarę mojego marnego zapału i chęci pójścia na łatwiznę przywrócić Radmorka do życia. O ile naprawa samego wzmacniacza zajęła mi kilkanaście minut (padnięty BC211 o ile pamiętam - kurcze tyle lat a ja pamiętam że 211 była padnięta ... a cały czas na około uświadamiam wszystkim że mam skleroze) o tyle na zbudowanie tunera musiałem poświęcić jeden cały wieczór...

Projekt możliwie chyba najprostszy z najprostszych... Głowica FM z jakiegoś starego samochodowego grajca , ale dobrej jakości , zdaje się firmy Mitsumi strojona napięciowo, pośrednia FM klasyka w polskich tunerach na UL1200 w jego typowej aplikacji oraz stereo dekoder UL1621 oczywiście CEMI :-). Całość została poskładana  na szybko zaprojektowanej i zmontowanej podłużnej, zgrabnej płyteczce, z elementów całkiem przyzwoitej jakości pozyskanych w jakiegoś tam niebieskiego punkta, trafiła do Radmorka. W zasadzie tuner FM działał hmm pewnie lepiej niż oryginał ale miał jedną zasadniczą i w zasadzie dyskwalifikującą go wadę.... Mały zakres napięć strojących głowice FM (chyba od 1 do 8V) aż się prosił o zastosowanie cyfrowej syntezy, gdyż właściwe utrzymanie w ryzach napięć do strojenia japońskiej głowiczki FM z oryginalnych potencjometrów graniczyło z cudem... Może gdyby układ ARCZ działał lepiej a niżeli mi się go udało wystroić było by ok, a tak częstotliwość heterodyny w głowicy pływała niczym łódka przywiązana w Gdyńskim porcie (niedaleko od fabryki w której owy Radmor został powołany do życia). Tak czy inaczej w takiej marnej formie kilka lat to moje ustrojstwo działało. Chcąc słuchać radia FM trzeba było go pilnować i co jakiś czas od włączenia w miarę jak sprzęt się nagrzewał , potencjometrami korygować nastawienie słuchanej stacji. Kiedyś Radmorek wylądował w garażu w połączeniu z CD jako garażowy sprzęt grający ... fajnie grający (bo kumple jak wchodzili do garażu to wkładając ręce do kieszeni mówili że zaje fajnie to gra) ...

Aż pewnego dnia (całkiem nie dawno bo w maju roku pańskiego 2015 wpadłem na szalony pomysł zrobienia z Radmorka kombajnu grającego. A że latka lecą, co raz mniej siedzę w elektronice i skleroza daje się mocno we znaki ( i znów kit o sklerozie - a ja przecież pozostałem w epoce tranzystorów BC107) więc szukałem rozwiązania najprostszego z najprostszych... i tu z pomocą przyszli Chińczycy u których nabyłem bardzo ciekawy moduł dekodera mp3 obsługującego karty SD oraz pamięci USB, na pokładzie którego znajduje się dodatkowo tuner FM i tu najlepsze bo owe ustrojstwo z Chin ma moduł odbiornika Blue .. coś tam ...

Po pierwszych testach na pająka (a grało to bardzo zacnie) postanowiłem zbezcześcić owym chińskim badziewiem płytę czołową mojego kultowego R5102-TE . Stało się.... w miejscu gdzie znajdowały się i tak nie działające wskaźniki led od zera i sygnału wywaliłem potężną dziure w amelinium, ale po co oni te ręce do kieszeni wkładają i że fajnie gra ?? hmmm. Cóż ... całość wygląda tragicznie... i chyba jedynym pocieszeniem jest to ze po za całkiem fajnym dzwiękiem mój Radmorek stał się bardzo multimedialnym grającym sprzęcikiem wyposażonym w najnowsze osiągnięcia techniki. Tak się zastanawiam ale to chyba jedyny taki wynalazek na świecie... Stawiam piwo temu któremu Radmor 5102-TE współpracuje z telefonem na Androidzie z którego po Blue ble ble ble puszczam sobie ulubioną muzę bez kabelków.

ps. Nie tylko Android ... Stara poczciwa N82 na symbianie też po Blutku potrafi przekazać dźwięk do Radmorka. Po za tym ten chiński tuner całkiem przyzwoicie gra ... no i ma syntezę. Do szczęścia brakuje mu chyba tylko RDS-u. Oczywiście nie wspomniałem o jakości dźwięku z mp3 dekodera ... Jak to mp3 ... da się słuchać łubu dubu i innych tam mniej wymagających kawałków, jakość dźwięku jak na tak proste urządzeńko (z wyglądu) i kosztujące około 10$ jest po prostu rewelacyjna ... Jednak ten dzwięk ni jak się ma do dźwięku z CD czy też czarnego krążka...

Poniżej kilka fotek mojego zwariowanego, skąd inąd genialnego pomysłu zniszczenia Radmorka. I jak patrzę na te focie to się płakać chce normalnie... robione marnej jakości aparacikiem w telefonie a obok leży sobie  D100, D300 z kilkoma słoikami ... No ale cóż miało być po najniższej lini oporu ?? więc jest :-)

No dobra kiedyś zrobie nowe fotki Nikosiem i dołączę ...



Pokaz slajdów Pokaz slajdów Pokaz slajdów Pokaz slajdów Pokaz slajdów Pokaz slajdów Pokaz slajdów Pokaz slajdów Pokaz slajdów Pokaz slajdów Pokaz slajdów Pokaz slajdów Pokaz slajdów Pokaz slajdów Pokaz slajdów Pokaz slajdów Pokaz slajdów Pokaz slajdów

Oceny 5,0 (3 głosy)

4 Komentarze

Dodaj komentarz:

*Required fields